wtorek, 14 lutego 2012

Walentynkowe "I Spy"

Moje dziecko chce zostać w przyszłości toymaker. Zrobiliśmy więc dla taty zabawkę na walentynki:













Najtrudniej znaleźć ziarno jęczmienia - trzeba przecież postawić tacie jakieś wyzwanie. (Maku nie mieliśmy). Dziecko planuje produkcję butelki plażowej, czyli zmieszać z piaskiem kamyki, muszelki, śrubki i inne skarby (do wersji deluxe dorzucimy nawet kilka groszy). Z takim nastawieniem zaoszczędzę na zabawkach.

Pomysł zaczerpnięty z http://www.icanteachmychild.com/2010/07/i-spy/.

niedziela, 5 lutego 2012

Luty

Nadszedł luty, a jedyne, co mi przychodzi do głowy, to:
„Idzie luty, ubierz buty”.
Twórczo. Odstąpić komuś trochę weny?

Mętlik w głowie. Bałagan w domu. Zimno. Ręce opadają.

Chyba najlepiej byłoby ubrać te buty i się trochę powłóczyć po okolicy. Obejrzeć kilka potencjalnych miejsc zbrodni, czyli zbadać teren do mojego kryminału.
Pracuję właśnie nad karkołomną sceną i mam ogromną ochotę wypróbować ją w praktyce. Korci mnie za każdym razem, kiedy przechodzę obok głębokiego jaru. Obawiam się jednak, że moja bohaterka ma lepszą kondycję i że ja po takim wyczynie kaskaderskim wylądowałabym w szpitalu. Może wrzucić tam lalkę?

A jak Wam idzie pisanie? Albo przynajmniej: jak Wam idzie luty?

wtorek, 24 stycznia 2012

Tydzień w Szwecji

Wychodzi na to, że Szwecja to przede wszystkim powieści kryminalne i książki Astrid Lindgren.

„Dzieci z Bullerbyn”, Astrid Lindgren:
W tej książce każdy najzwyczajniejszy dzień sześciorga dzieci z małej szwedzkiej wioski przedstawiony jest jak najciekawsza przygoda. Łowienie raków i chodzenie do szkoły, pielenie rzepy i Gwiazdka – wszystko staje się okazją do zabawy i umocnienia przyjaźni.

Właśnie czytamy i dziecku bardzo spodobał się rozdział „Lasse wpada do jeziora”, szczególnie ten fragment:
- Uwaga! Jedzie słynny łyżwiarz z Bullerbyn! - krzyczał i jechał prosto na przeręblę, skręcając dopiero w ostatniej chwili.
- Lasse, nie wariuj! - krzyczał Olle.
Wymyślaliśmy Lassemu wszyscy, ale nic nie pomagało. Zaczął robić pętlę i zakrętasy dokoła przerębli. Czasami jechał tyłem.
- Oto nadjeżdża dumny łyżwiarz z Bullerbyn! - krzyczał znowu.
(W tym momencie moje dziecko chowa się pod koc i chichocze).
I nagle - plusk! Wjechał tyłem prosto do przerębli, gdyż zapędził się zbyt daleko.

„O krok”, Hennig Mankell:
W noc św. Jana troje nastolatków przebranych w osiemnastowieczne stroje spotyka się w lesie, żeby odegrać maskaradę. Cała trójka ginie. Niedługo potem komisarz Wallander dowiaduje się, że jego kolega, który miał mu pomóc w poprowadzeniu sprawy, nie żyje. Jedynym śladem jest fotografia nieznanej kobiety. Co przyniesie śledztwo dotyczące prywatnego życia kolegi? Inspektor zmierzy się z tajemnicą, której być może wcale nie chce poznać.

„Nocna zamieć”, Johan Theorin:
Joakim i Katrine Westin przeprowadzają się ze Sztokholmu na północną Olandię, wyspę u wybrzeży Szwecji. Uciekając przed życiem w wielkim mieście, postanawiają kupić i wyremontować byłą siedzibę latarników. Okazuje się jednak, że stary dom kryje w sobie wiele ponurych tajemnic, dawnych historii, które pragną zostać opowiedziane. Gdy na rodzinę Joakima spada nieszczęście, musi on stawić czoło zarówno duchom tego miejsca, jak i własnym demonom.

Więcej książek - na blogu Kanapy i w wątku Tydzień w Szwecji.

czwartek, 5 stycznia 2012

Z nieba spadło

Avoid Good Writing While Composing

It’s too disturbing to read a writer with a good style when you’re in the middle of putting your work together. It’s very much like taking your car apart and having all the pieces on the floor when somebody rides by in a Ferrari. Now, you may hear a note in the Ferrari that isn’t good and say, That motor needs a little tuning. But nonetheless the car is there and yours is on the floor. So while I’m working on a book, I rarely read more than The New York Times.

NORMAN MAILER

Czytam właśnie "Wichrowe Wzgórza" i stwierdziłam, że moja pisanina nie ma sensu, że porywam się z długopisem na słońce i że w ogóle powinnam sobie odpuścić i zrobić coś pożytecznego, na przykład posprzątać dom (przydałoby się).

A tu nagle dobra rada spadła mi jak z tego nieba, na którym słońce przecież świeci przyjaźnie i każdemu po równo, a mi może nawet równiej, bo w końcu u nas lato.

Jak Wam idzie pisanie? Nie poddajecie się, mam nadzieję.

środa, 28 grudnia 2011

Szczodre Gody

Michael Kobr jest nauczycielem języka niemieckiego i francuskiego, Volker Klüpfel – redaktorem kulturalnym dziennika „Augsburger Allgemeine Zeitung”. Oboje związani są z regionem Allgäu, w którym toczy się akcja książek z komisarzem Kluftingerem. „Szczodre Gody” to piąty tom serii.

Państwo Kluftingerowie wraz z małżeństwem Langhammerów wybierają się na sylwestra do hotelu w Alpach. Atrakcją pobytu jest zabawa kryminalna, w której goście mają brać aktywnie udział. Kluftingerowi przypada rola Herculesa Poirot, doktorowi Langhammerowi – Watsona. Morderstwo wydarza się jednak naprawdę, i to za drzwiami zakluczonymi od środka. Jakby tego było mało, zagrożenie lawinowe i burza śnieżna odcinają hotel od świata. Dziewiętnaście osób – która z nich popełniła zbrodnię?

Powieść przypomina nieco sławną sztukę Agathy Christie „Pułapka na myszy”, której akcja również rozgrywa się w zasypanym śniegiem pensjonacie. Autorzy otwarcie nawiązują do dzieł mistrzów gatunku, jak na przykład „Zabójstwo przy Rue Morgue” Edgara Allana Poe, czy „Morderstwo w Orient Expressie” Agathy Christie. Jednak w przeciwieństwie do tych książek, trzymających w niepewności do końca, „Szczodre Gody” w połowie robią się przewidywalne i zbyt szybko staje się jasne, kto zabił. Poza tym autorzy zamiast na śledztwie, bardziej skupiają się na konflikcie komisarza z doktorem Langhammerem. Para, starając się złapać sprawcę, robi sobie często na złość, co z czasem zaczyna działać na nerwy. Dra Langhammera przedstawiono nieprzekonywająco – nie mógł być aż takim klaunem.
Niektóre rozdziały miały za zadanie jedynie rozśmieszyć, np. Stryczki, w którym policjant i lekarz zakradają się w nocy do kuchni, żeby coś przekąsić, czy Dżemułka – opis śniadania, który pokazuje, jak mało światowy jest komisarz. Nie przybliżyło nas to do odkrycia mordercy, nie poznaliśmy bliżej podejrzanych, których portret psychologiczny jest słabo nakreślony. Zamiast dawki napięcia, otrzymujemy komisarza sabotującego pokaz fajerwerków doktora i zabierającego na pamiątkę co się da z pokoju hotelowego.
Lęk Kluftingera przed trupem, w zawodzie policjanta niepożądany, również doprowadza do sytuacji komicznych. Podczas czytania zastanawiałam się nieraz, czy Klufti urwał się z choinki? Jednak trzeba przyznać, że komisarz potrafi nieźle główkować i wykazać się inteligencją, co pokazuje między innymi przy przesłuchiwaniu gości.

Należy wspomnieć także o tytułowych Szczodrych Godach, okresie między Wigilią a świętem Trzech Króli:

„Noce Śmierci! Na samą myśl o tym ścisnęło mu żołądek. Mówiono, że wówczas nie obowiązywały prawa natury i że zacierały się granice między światami, odprawiano też magiczne rytuały. Czy właśnie stali się częścią owych mistycznych zdarzeń?” [s. 79]

I to wszystko, tylko kilka wzmianek. Szczodre Gody nie grają w książce praktycznie żadnej roli, a szkoda, gdyż pomysł zapowiadał się ciekawie i sam tytuł dopomina się o jego rozwinięcie. Brakuje mi także epilogu, ponieważ zakończenie wisi trochę w powietrzu. Uważam, że książka ma potencjał i powinna zawierać dwa razy tyle stron.

Pozycję polecam tym, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z powieścią kryminalną. Miłośnicy czystego gatunku mogą poczuć się rozczarowani. Kto liczy na mocne wrażenia, przeliczy się. Jest to niezwykle łagodna odmiana kryminału – posunęłabym się nawet do określenia „komedia z morderstwem w tle” – w której ani razu nie powieje grozą, grożą za to ataki śmiechu. Jak tylko wspomnę doktora Langhammera i jego kuferek detektywa... Śmiech gwarantowany.

Ocena: 4/6


Egzemplarz recenzyjny otrzymałam od serwisu nakanapie.pl – dziękuję!

czwartek, 22 grudnia 2011

Who wants to play fairies?

Do mojego synka, lat 5, przyszła koleżanka, lat 6, i:

"Alex, Alex, let's play fairies!"
"I don't want to play fairies."
"But you can be a boy fairy."
"I don't want to be a boy fairy. I want to be a cat."
"Ok, you can be a cat fairy."
"I don't want to be a cat fairy!"
"So what do you want to play?"
"Let's build a fort."
"Ok, and it's going to be a magic castle and then we can play fairies."
"I don't want to play fairies!"

Najważniejszy jest dialog.

czwartek, 15 grudnia 2011

Blogerzy książki piszą

Podaję dalej:


Kochani Blogerzy (nie tylko książkowi),

Ostatnio coraz większą popularnością cieszą się zbiory opowiadań, których autorami są nie tylko osoby znane w świecie literackim, ale także i ci, którzy mają wyobraźnię i potrafią zrobić z niej użytek, przelewając wymyślone przez siebie historie na papier. Tego typu opracowania zbiorowe wydawane są głównie w formie e-booków, natomiast czasami zdarza się, że także w formie tradycyjnej (papierowej). Motywacją do podejmowania takich projektów są rozmaite okazje, na przykład: Światowy Dzień Książki (Książki Moja Miłość), Halloween (31.10. Halloween po polsku), a ostatnio środkiem dopingującym stało się Boże Narodzenie, które zaowocowało powstaniem antologii 22 opowiadań o tym, jak przetrwać święta (O, choinka! Czyli jak przetrwać święta).

W związku z powyższym Kraina Czytania i Książki Zbójeckie organizują akcję dla wszystkich Blogerów (nie tylko książkowych) polegającą na napisaniu opowiadania o tematyce dowolnej, które następnie zostaną zebrane w jedną całość i wydane w formie e-booka, a jeśli los będzie łaskawy, być może uda się wydać je także w formie papierowej. Wszystko zależy od ilości Waszych zgłoszeń. Dlatego też wszystkich zainteresowanych akcją Blogerów z wyobraźnią, dla których pisanie nie stanowi większego problemu, zapraszamy do wzięcia udziału w tym projekcie. Swoje prace można podpisywać prawdziwym nazwiskiem, bądź też pseudonimem, podając tytuł swojego bloga. Na Wasze opinie i zgłoszenia czekamy do dnia 31 grudnia 2011 roku. Swoje zgłoszenia możecie pozostawić w komentarzu do niniejszego wpisu [nie u mnie, tylko na stronie którejś z pomysłodawczyń - przypis długopisarki] lub przesłać pod wybrany adres mailowy:


Kraina Czytania: aga510@op.pl

Książki Zbójeckie: odoj86@tlen.pl


Natomiast na gotowe już opowiadania czekamy do dnia 31 stycznia 2012 roku. Wszystkich zainteresowanych prosimy o poważne potraktowanie niniejszego projektu. Mamy nadzieję, że będzie nas jak najwięcej. Prosimy Was również o zamieszczenie niniejszej notki na swoich blogach w ramach dotarcia do jak najszerszego grona Blogerów.